Kategorie: Wszystkie | Moja Anglia | O mnie | Ogolne
RSS
poniedziałek, 26 stycznia 2009
Przeprowadzka
Melduje, ze sie przeprowadzilam. Od dzis 'Polke w Yorku' mozna czytac tutaj.
15:01, margarita.pl , Ogolne
Link Komentarze (2) »
środa, 21 stycznia 2009
Samotne tygodnie

Ostatnie tygodnie sa niejako stresujace. Juz drugi tydzien Jon jest poza domem. Ostatni weekend byl jego pierwszym weekendem w domu i w dodatku byly to jego urodziny. Bylo strasznie. Ja mialam potworny PMS, ktory powodowal ze bylam strasznie zdolowana caaaaaaly czas, od rana do wieczora. Chcialam sie tylko zaszyc z Jonem co bylo niemozliwe bo w tym kraju jak masz urodziny to wszyscy do ciebie dzwonia, zapraszaja na drinka, gotuja kolacje itd. W sobote wyszlismy na drinka aby uczcic jego urodziny co skonczylo sie wielka klotnia o 2 nad ranem na ulicach Yorku (jak typowi pijani Angole, jeszcze mi wstyd). Mam nadzieje, ze ten weekend bedzie duzo lepszy. 

W pracy znow sie obijam moglabym robic wiecej a nie robie. Kilka spraw padlo ofiara mojej prokrastynacji ale poprostu nie moge sie za to zabrac. W domu glownie robie na drutach, zalozylam nawet nowego bloga w tym celu. Blogger bardzo mi sie spodobal i tak sobie mysle, ze moze i tego bloga przeniose na ich serwer. Silownia nawet mi wychodzi, w zeszlym tygodniu bylam trzy razy. Poza tym staram sie jesc zdrowo i tez mi to wychodzi. Wczoraj zrobilam zawijanca z indyka wg. wlasnej koncepcji i bardzo mi smakowal. Dzis bedzie powtorka. Niestety od wczoraj moja genialna strona foodfocus przestala dzialac. Cholera, to pewnie przez tych co zaczeli uzywac po nowym roku. Mam nadzieje, ze szybko ja naprawia bo naprawde jest mi teraz potrzebna. 

Czekam na mame i nasz weekend w Londynie. Zaszalalam i kupilam bilety na Riverdance. Ona uwielbia te Irlandzkie tance no i nie ma problemu z jezykiem. Na razie to jest niepodzianka. Ten weekend bedzie mnie kosztowal pol pensji, ale warto. Mam tak malo okazji pobyc z mama.

A teraz najwiekszy news. Otoz moj kuzyn, ten co mieszka w Krakowie i ten co to sie do siebie nie odzywamy zeni sie. Zeni sie 14 czerwca tego roku (czyli przede mna, oj nie wiem czy pisalam ale my bedziemy sobie slubowac 1 maja 2010). Ale to jeszcze nic. Okazalo sie, ze (podobno) mnie zaprasza!! Dlaczego to jest dziwne? Otoz:

- zaprasza wybrane osoby z rodziny (ok 50 osob)
- nie zaprasza zadnych innych kuzynow w tej samej linii (tylko mnie)
- poki co zaproszenie przyszlo od wujka (no bo przeciez my nie rozmawiamy)
- jego dziewczyna (jeszcze nie narzeczona) nie za bardzo mnie lubi zreszta ze wzajemnoscia (chociaz oczywiscie ja mam powody aby jej nie lubic a ona nie ma bo ja przeciez jestem super i wogole)

No wiec o co chodzi? I tak sobie mysle, ze moze to tak naprawde babcia mnie 'zaprasza' bo moze ma nadzieje, ze jak zamknie dzieci w jednym pokoju (tudziez sali bankietowej w Palacu Janowice) to moze zaczna ze soba gadac. Nie bylby to pierwszy raz jak babcia wtraca sie w zycie kuzyna. A nie musze chyba mowic, ze jesli to jest prawdziwy powod to ja nie za bardzo chce byc rekwizytem w tym przedsiewzieciu polityki rodzinnej. Tak czy siak nie mam zamiaru planowac zadnego wyjazdu na wesele poki moj kuzyn osobiscie do mnie nie zadzwoni.

12:20, margarita.pl , Ogolne
Link Komentarze (2) »
środa, 14 stycznia 2009
I have sore stoppa's!

Takiego smsa dostalam dzis od Jona. Biedak w ramach zapoznawania sie z firma zostal wyslany do sklepu, w ktorym ma pracowac trzy dni. Lazil w garniturze i butach garniturowych i sie doigral. Czy Wy tez tak macie? Czy np. uzywacie jakichs polskich slow mowiac po angielsku? My mamy kilka takich:

- stopa
- stopas (liczba mnoga :)
- siusiu
- smyracing (smyranie znaczy sie)

Podejrzewam, ze nasze dzieci nigdy nie bada znaly slow foot, feet, wee and tickle

Dzis mialam taki fajny dzien. W pracy wszystko gladko poszlo, zaczelam o osmej wiec skonczylam o czwartej i zrobilam drugie podejscie do silowni. Tym razem poszlo juz duzo lepiej. Na szczescie forme sie szybko traci ale i szybko odzyskuje. Zaczelam tez ponownie prowadzic kontrole nad tym co jem za pomoca www.foodfocus.co.uk naprawde wszystkim polecam. Postanowilam tez zalozyc nowego bloga poswieconego drutom. Jak sie uporam z bloggerem to wstawie linka.

I jeszcze na koniec taka smiesznostka. Dzis dostalam maila od pewnej kobitki, z ktora wspolpracuje, a ktora w grudniu powila synka (pierwsze dziecko). Oto co mi napisala:

...'Being a new Mum is certainly the biggest challenge, I think people keep it a secret just how hard it is otherwise the population would die out!'...

19:38, margarita.pl , Ogolne
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 12 stycznia 2009
Spadek formy

Wczoraj wrocilam na silownie po raz pierwszy od miesiaca. Niestety spadek formy jest bardzo odczuwalny. Na bierzni w ciagu 20 minut robilam ok 2,5 km, wczoraj w tym samym czasie ledwo 2. Na cross Trainerze w ciagu 15 minut 'wspinalam sie' ok 700 metrow, wczoraj tylko 450 i to z ciezkim plucem. Ok, moze fakt ze poszlam wczoraj pozno (ok 20) i na glodniaka (bo zjadlam wielki lunch 5 godzin wczesniej) mial z tym cos wspolnego. Ale generalnie wniosek jest jeden trzeba sie porzadnie zabrac za siebie. Wczoraj Jon pojechal do Coventry i wroci w Piatek wiec mam dla siebie czas, moge lazic na silownie ile mi sie podoba i gotowac sobie same zdrowe rzeczy :) zobaczymy :)

W zeszlym tygodniu odwiedzil mnie kuzyn z zona i coreczka. Bylo super! Naprawde juz dawno tak dobrze sie nie bawilam. Potem zalowalam troche ze ich nie przenocowalam tylko wyslalam spowrotem do Edynburga w ten sam dzien. Przy okazji dowiedzialam sie pare szczegolow na temat ex-a, ktory jest przyjacielem Wojtka i u ktorego oni byli z wizyta. Ciesze sie niezmiernie, ze nie inwestowalam wiecej moje zycia w tego gluptaka. 

Pod wzgledem drutow sie rozwijam. Podjelam meska dezycje aby zaczac robic skarpetki (na czterech drutach) bo Jon bardzo sie ich domaga. Robi sie je na cieniutkich drutach wiec jest szansa ze bede je robic dlugo czyli nie bede wydawac kasy na nowa wloczke na nowe projekty. Super cieply sweter z kaputrem juz prawie gotowy ale czekam na dostawe wloczki bo mi na kaptur nie wystarczylo. Jak welna dojdzie to powinien byc skonczony w ciagu dwoch wieczorow. Z braku welny na kapurowy sweter i drutow na skarpetki (oba zamowione) zaczelam dziergac kamizelke/bezrekawnik w brazowym kolorze. Pewnie bedzie gotowa za jakis tydzien.

Zadania na nastepne tygodnie? Silownia, zdrowe odzywianie i druty :)

A 20 lutego do Londynu przyjezdza moja mama i bedziemy sie plawic w luksusie dwa dni plus zaliczymy National Wedding Show. Nie moge sie doczekac. Taki prawdziwy 'girls weekend'. Tata za to w Korei Poludniowej.  

12:52, margarita.pl , Ogolne
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 stycznia 2009
Wielka Orkiestra

Wywolana przez Bar Mleczny odpowiadam. Nie pamietam kiedy po raz pierwszy uslyszalam o WOSP. To musialo byc jakos zaraz na poczatku, moze drugi final? Nigdy nie bralam czynnego udzialu, znaczy nie mialam identyfikatora ani nie chodzilam z puszka, ani nie gralam czy spiewalam na scenie ale czesto wychodzilam w ten dzien z domu, pare razy uczestniczylam w Swiatelku do Nieba itd. Czym dla mnie jest orkiestra? W szoku zawsze bylam i jestem (pozytywnym) ze Polacy maja chec dac Tyle kasy, Ciesze sie, ze jest ktos taki jak Jurek Owsiak i zycze mu aby zyl do konca swiata i jeden dzien dluzej!

 

20:19, margarita.pl , Ogolne
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 05 stycznia 2009
Drutowanie

Zdjecia jakos nie zmiescily sie w ostatnim wpisie (?) Oto moje dokonania drutowe ostatnich tygodni:

Mitenka (juz skonczona) dla Mamy. Dostala pod choinke i sie cala rozmazala ;)

Zielone mitenki, pierwszy projekt dla mnie ;) Podobno wyrobienie kciuka to 'wyzsza szkola jazdy'

Mitenki, druga para wg tego samego wzoru, tym razem dla mamy

Super cieply sweter z kapturem w fazie produkcyjnej

A tak bedzie wygladal skonczony:

Aha, i jeszcze kremowy bezrekawnik:

13:58, margarita.pl , Ogolne
Link Komentarze (5) »
Kolejny fascynujacy rok
Witajcie w Nowym Roku.

Swieta byly dosc stresujace bo chcialam wszystkim dogodzic (a wiadomo ze wszystkim sie nie da) a najbardziej Jonowi dla ktorego byly to pierwsze Swieta w Polsce. Babcia tez chciala wszystkim dogodzic i tez sie stresowala a ja w konkurencji z wujkiem (ktorego babcia nie widziala jakies pol roku) przegralam i babcia dogadzala Wujkowi a nie mnie :( Generalnie nie bylo jednak tak zle. Spotkalam sie tez z kolezanka, ktorej nie widzialam od matury i bylo calkiem przyjemnie. Takie spotkania po latach daja gwarancje ze jest o czym gadac przynajmniej przez pare ladnych godzin. Spotkalam tez troche znajomych z liceum ako ze wszyscy znalezli sie w tym samym barze w drugi dzien swiat, nawet Ci co na co dzien mieszkaja w Australii. Bylo milo, choc 'mloda emigracja' bawila sie jak dla mnie nieco zbyt glosno.

Wracalismy przez Berlin gdzie odwolano nam lot. Generalnie gul nam skoczyl, bo zabrali nam jeden wieczor z rodzina Jona ale wszystko bylo zorganizowane perfekcyjnie, hotel, posilki itd. Moglismy wybrac sobie tez lot powrotny wiec w sumie zamiast w City to wyladowalismy na Heathrow (blizej rodzicow Jona). Wydaje mi sie ze mozemy tez pozwac linie o jakies odszkodowanie (mimo ze zapewnili hotel, wyzywienie itd.) ale jeszcze nie do konca orientuje sie w temacie. Mial ktos takie doswiadczenia??

W Londynie spedzilismy pare dni, odwiedzilismy babcie Jona (ta, ktorej jeszcze nie poznalam) w Kent a sylwestra spedzilismy w domu grajac z rodzicami Jona w gry planszowe. Wrocilismy do Yorku w piatek i caly weekend nic nie robilam (poza nadrabianiem zaleglosci w drutowaniu) bo musialam te dwa intensywne tygodnie odreagowac. Pod wzgledem drutowym Swieta byly raczej marne. Skonczylam kremowy bezrekawnik (pierwszy duzy projekt) i machnelam jeszcze jedna pare mitenek bo zostalo mi sporo wloczki po prezencie dla mamy. Od piatku pracuje nad super cieplym swetrem z kapturem (juz mam prawie skonczony przod i tyl jeszcze rekawy i kaptur). Chcialam wstawic zdjecia ale mi edytor zastrajkowal :(

Dzis moj pierwszy dzien w pracy i niepoprawnie sie obijam. Jutro natomiast mam wolne bo kuzyn z malzonka i coreczka odwiedzaja chwilowo Edynburg a jutro wpadaja do mnie na jeden dzien. Mam w planach troche ich przegonic po miescie a potem zabrac na Sunday Roast (tyle ze we wtorek) a potem sie zobaczy. 

Noworoczne postanowienia: wracajac z Londynu do Yorku zatrzymalismy sie na stacji aby cos zjesc. Przy jednym ze stolikow siedziala dama ze znaczaca nadwaga i wsuwala salate zapijajac woda mineralna. Ciekawe jakie bylo jej noworoczne postanowienie? Juz sie nie moge doczekac powrotu na silownie, tlumy bede niesamowite huh.

13:54, margarita.pl , Ogolne
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 grudnia 2008
Update

Chyba mnie z miesiac nie bylo. Co sie wydarzylo w tym czasie?

Zamkneli MFI na cztery spusty i Jon stracil prace

Pojechalam do Oxfordu i poznalam Magde i Sylwie bylo super!! Magda powinna robic kariere na byciu przewodnikiem po Oxfordzie, Oxford jest sliczny, prawie tak sliczny jak York

Sluzbowe spotkanie w Oxfordzie udalo sie wysmienicie

Away Day w Leeds tez udal sie super z trzech powodow: po pierwsze Ci ludzie z Oxfordu bardzo mnie chwalili (az mialam czerwone uszy) poza tym mialam piekny pokoj w pieknym hotelu wiec przyjechal Jon aby mi towarzyszyc (i nawet zjadl sniadanie na krzywy ryj) i po raz pierwszy w zyciu bylam w Primarku i wytachalam trzy pasiaste sweterki za cale £15.

Drutowo: skonczylam mitenki dla mamy, zrobilam sobie pare 'jednopalczatek'  - wreszcie cos dla mnie i jestem w trakcie drutowania kremowego bezrekawnika rowniez dla siebie. Przyszla tez welna na sweter ktory juz czeka w kolejce.

Jon pojechal na rozmowe o prace do Sainsburego do Coventry i dostal oferte. Od polowy stycznia bedzie pracowal w ich biurze w Coventry. Yeyyy! Szczegolnie ze w jego profesji to raczej teraz masowo zwalniaja niz zatrudniaja. Jedyny minus, ze w tygodniu bedziemy rozlaczeni.

Jestem w Brighton. Jutro warcam do Yorku, w sobote jedziemy do Londynu a w niedziele lecimy do Polski na Swieta. 

 

 

21:38, margarita.pl , Ogolne
Link Komentarze (5) »
wtorek, 16 grudnia 2008
Spodobalo mi sie
http://kraciasty.blog.onet.pl/2,ID353050957,index.html
14:11, margarita.pl , Ogolne
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 listopada 2008
Druty, druty

Druty pochlonely mnie bez reszty. Zeby nie bylo, ze dziergam tylko szaliki dzis wreszcie skonczylam pierwsza mitenke dla mamy. I nie jest byle jaka, musialam wyrobic dziurke na kciuka, sporo warkoczy i do tego koraliki wiec wcale nie byle co. Czekam wlasnie na dostawe koralikow na druga mitenke i chwilowo nie mam co dziergac. Normalnie rece mnie swierzbia tak, ze nie wiem co ze soba zrobic. W kolejce czeka czapka dla ojca - czekam na wloczke i druty (czemu sklepy internetowe z welna nie pracuja w niedziele?).

Oto efekty mojej pracy, szal dla Babci i mitenka numer jeden wczoraj, czyli jeszcze na etapie produkcji:

 

01:00, margarita.pl , Ogolne
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31